Czy pamiętacie przekazywane z pokolenia na pokolenie "fantastyczne" metody uczenia się bez wysiłku? Jedną z nich było słuchanie w czasie snu nagranego na magnetofon materiału na jutrzejszą klasówkę. Nigdy tego nie spróbowałam. A szkoda.
Może wtedy, jako młoda dziewczyna, zyskałabym dowód na to, co naukowcy zaczynają powoli i ostrożnie potwierdzać — nasz mózg, nawet ten odcięty od świata zewnętrznego, wcale nie idzie spać.
Trafiłam ostatnio na fascynujące badania opisane przez ScienceDaily. Dotyczyły one pacjentów poddanych znieczuleniu ogólnemu. Wydawałoby się, że narkoza to absolutny wyłącznik świadomości – stan najbliższy tymczasowemu niebyciu. Tymczasem okazało się, że mózgi osób w głębokim śnie medycznym nadal wykazywały oznaki zaawansowanego przetwarzania języka. Mało tego! Nie tylko rozróżniał poszczególne części mowy, ale potrafił „słuchać” opowieści i przewidywać, jakie słowo padnie jako kolejne.
Oczywiście badacze studzą emocje – to nie oznacza, że pacjent leżący na stole operacyjnym świadomie słyszy rozmowy chirurgów, tak jak słyszymy się na jawie przy porannej kawie. Pokazuje to jednak coś absolutnie pięknego i tajemniczego: granica między świadomością a nieświadomością jest znacznie bardziej porowata, niż lubimy myśleć.
Często wyobrażamy sobie nieświadomość jako czarną dziurę, absolutną pustkę lub wyłączony komputer. Te badania przynoszą zupełnie inny obraz. Nieświadomość nie jest pustką. To raczej zamknięty pokój, w którym mózg nadal pracuje po cichu. Kiedy my gasimy światło i zamykamy za sobą drzwi, wewnątrz wciąż toczą się skomplikowane procesy. Nasz wewnętrzny tłumacz nie bierze urlopu, segreguje słowa, układa sensy, nasłuchuje rytmu świata, nawet gdy my nie mamy o tym zielonego pojęcia.
Ta porowatość granic budzi we mnie głęboki spokój, ale i ogromny podziw dla ludzkiej natury. Jak wiele z tego, kim jesteśmy, co czujemy i jak rozumiemy świat, rodzi się właśnie tam – w tym cichym, zamkniętym pokoju, do którego na co dzień nie mamy dostępu?
Może ta dziewczęca intuicja z kasetą magnetofonową pod poduszką nie była aż tak szalona, jak nam się wydawało. Może po prostu od zawsze podświadomie czuliśmy, że w ciemności nocy nasze umysły wciąż tkają swoją własną opowieść.
Co o tym sądzicie?
Obraz: Magnific

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzielcie się swoimi przemyśleniami, uwagami, propozycjami. Proszę jednak, abyście poruszali się w granicach dobrego smaku i kultury osobistej, za co z góry dziękuję :)