04 lipca 2026

POD POWIERZCHNIĄ SŁÓW #3 | CO SŁYSZYMY, GDY ZAPADA CISZA?

W świecie, który nieustannie krzyczy, zalewa nas potokami słów i domaga się natychmiastowych odpowiedzi, coraz trudniej o przestrzeń na to, co subtelne. Często łapię się na tym, że najpiękniejsze i najbardziej przejmujące momenty w życiu to te, w których milkniemy, pozwalając dojść do głosu intuicji. Właśnie dlatego w naszym blogowym cyklu „Pod powierzchnią słów” nie mogło zabraknąć tej książki. Zapraszam Was dziś do Japonii lat pięćdziesiątych, do świata utkanego z mgły i niedomówień - powieści Yasunari Kawabaty – Głos góry.

​Kawabata, mistrz i laureat Nagrody Nobla, posiada rzadką umiejętność pisania w sposób, który przypomina malowanie akwarelą. Nie stawia grubych, jednoznacznych kresek. Zamiast tego pozwala, by sens delikatnie rozmywał się na marginesach stron, zmuszając nas do czytania między wierszami.

​Przestrzeń między słowami

​Głównym bohaterem powieści jest Shingo, starszy mężczyzna u schyłku życia, mieszkający w Kamakurze. Jego codzienność wypełniają drobne rytuały, praca w Tokio oraz skomplikowane, pełne chłodu relacje z dorosłymi dziećmi i żoną. Pewnej nocy Shingo budzi się i słyszy głęboki, niski dźwięk dochodzący z głębi lasu na zboczu góry. To nie jest zwykły hałas – to głos natury, który bohater intuicyjnie odczytuje jako zwiastun nadchodzącego końca, ale też wezwanie do głębszego przyjrzenia się własnemu życiu.

​W kulturze japońskiej istnieje piękne pojęcie ma (間). Oznacza ono pauzę, przerwę, wolną przestrzeń – zarówno w architekturze, muzyce, jak i w rozmowie. To nie jest pusta próżnia; to miejsce, które nadaje kształt i sens temu, co je otacza. Kawabata jest absolutnym mistrzem tej filozofii. W Głosie góry najważniejsze rzeczy nigdy nie zostają wypowiedziane wprost. Czytamy o:

  • Subtelnych gestach: układzie rąk podczas picia herbaty, spojrzeniu rzuconym na rozkwitający za oknem słonecznik.
  • Maskach i pozorach: za którymi bohaterowie chowają swój smutek, lęk przed samotnością czy niespełnioną miłość.
  • Milczeniu, które w tej powieści waży znacznie więcej niż najdłuższe monologi.
  • „Czy to wiatr? – pomyślał Shingo. – Nie, to nie był wiatr. To był odgłos fali, ale z głębi góry. Przypominał daleki grzmot; miał w sobie jednak coś z jęku samej ziemi…”

    ​Lekcja uważności ukryta w szczegółach

    ​Współczesny czytelnik, przyzwyczajony do wartkiej akcji, może początkowo poczuć się zagubiony w tym niespiesznym tempie. Jednak gdy tylko pozwolimy sobie zwolnić, Głos góry odsłoni przed nami swoje niezwykłe piękno. To literatura, która uczy nas uważności. Kawabata pokazuje, że przyroda i nasze wewnętrzne stany są ze sobą nierozerwalnie połączone. Przemijanie pór roku, opadające liście klonu czy śpiew ptaków stają się lustrem, w którym odbijają się ukryte pragnienia i żale Shingo.

    ​Pod powierzchnią codziennych, niemal banalnych rozmów o pogodzie czy posiłkach kryje się potężny ładunek emocjonalny. Shingo znajduje nić porozumienia jedynie ze swoją synową, Kikuko. Ich relacja – pełna delikatności, szacunku i niewypowiedzianego na głos pokrewieństwa dusz – to najjaśniejszy, a zarazem najbardziej melancholijny punkt tej opowieści. Oboje poruszają się w świecie, gdzie słowo mogłoby zburzyć kruchy porządek, więc wybierają bezpieczną przestrzeń milczenia i współodczuwania.

    ​Filiżanka refleksji na koniec

    ​Zamykając tę książkę, pomyślałam o tym, jak bardzo potrzebujemy dziś takiej literatury. Książki, które nie dają gotowych odpowiedzi, nie próbują nas na siłę rozbawić ani zaszokować. Głos góry zostawia w człowieku cudowny, choć podszyty smutkiem spokój. To idealna lektura na cichy wieczór, najlepiej z filiżanką zielonej herbaty, kiedy za oknem szumi wiatr, a my mamy wreszcie czas, by posłuchać tego, co dzieje się w nas samych.

    ​Czytaliście Kawabatę? A może macie swoje własne literackie ścieżki, na których to właśnie cisza i niedomówienie budują najpiękniejsze historie? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzielcie się swoimi przemyśleniami, uwagami, propozycjami. Proszę jednak, abyście poruszali się w granicach dobrego smaku i kultury osobistej, za co z góry dziękuję :)