01 października 2026

Czy twórczość ma wiek emerytalny?

Żyjemy w kulturze, która ubóstwia młodość, prędkość i gwałtowny rozkwit. W świecie literackim, artystycznym i biznesowym nieustannie poluje się na „cudowne dzieciaki”, debiutantów przed trzydziestką, którzy zdążyli już podbić listy bestsellerów albo stworzyć startup o globalnym zasięgu. Sukces mierzy się dynamiką, zasięgiem i efektywnością. W tym bezwzględnym wyścigu z czasem wiek dojrzały bywa traktowany jak cichy stan przedwczesnego wygaszania. Wydaje się nam, że po przekroczeniu pewnej granicy twórca powinien z honorem zamilknąć, ustąpić miejsca młodszym i zająć się zasłużonym odpoczynkiem.

Tę wszechobecną logikę doskonale punktuje brytyjska pisarka Rose Tremain, która w wieku osuszonego przez lata doświadczeń i sukcesów osiemdziesięciu trzech lat oświadcza bez ogródek, że nie zamierza kończyć pisania. Jej postawa nie jest jedynie uporem weteranki pióra, lecz cichym, niezwykle silnym manifestem. Przypomina nam bowiem o czymś, co współczesny kapitalizm uwagi całkowicie zatracił: twórczość to nie jest wyścig na sto metrów ani korporacyjna kariera, z której można (lub trzeba) przejść na emeryturę. To sposób istnienia.

Grafika wykonana przez AI