Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

09 sierpnia 2026

Słowo a medytacja. Co naprawdę dzieje się w naszych głowach?

Sama od dawna codziennie praktykuję medytację i z całego serca polecam ją każdemu. Uważność przynosi do naszego codziennego życia mnóstwo spokoju, przestrzeń na oddech i pozwala zatrzymać się w pędzie, by nawiązać głębszy, pełen empatii kontakt ze sobą. Jednak jako osoba z natury dociekliwa, za każdym razem, gdy widzę w nagłówkach prasowych obietnice o „rewolucyjnym przełomie”, czuję potrzebę, by zaprosić nas wszystkich do małej chwili refleksji.

Wpadło mi dzisiaj w ręce omówienie bardzo ciekawego badania opisanego 8 sierpnia w serwisie ScienceDaily. Dotyczyło ono grupy uczestników intensywnego, siedmiodniowego wyjazdu medytacyjnego. W ciągu tego jednego tygodnia spędzili oni około 33 godzin na medytacji oraz innych praktykach nakierowanych na harmonię ciała i umysłu (mind-body).

Młoda kobieta medytuje, łącząc przeszłość z przyszłością.

30 lipca 2026

Architektura wyobraźni. Jak literatura piękna przestraja nasz mózg i uczy nas być ludźmi

Często myślimy o czytaniu powieści jako o pięknej, ale nieco pobłażliwej formie ucieczki od rzeczywistości. Chwycenie za dobrą książkę z filiżanką ciepłej herbaty jawi się nam jako drobny luksus – cicha wyspa wytchnienia w pędzącym, przeładowanym bodźcami świecie. Tymczasem najnowsze doniesienia badaczy z Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazują coś zachwycającego: sięganie po literaturę piękną to nie tylko ucieczka. To głęboka, biologiczna przebudowa naszego umysłu.

Obraz: medium.com

26 lipca 2026

Pawilon spokoju #10 | Jak japońskie „nagara undou” ratuje nas przed kultem produktywności

Żyjemy w świecie, który nieustannie żąda od nas deklaracji. Jeśli chcesz być zdrowy – wykup karnet na siłownię. Jeśli chcesz spokoju – wyjedź na tygodniowe odosobnienie. Zachodni model dbania o siebie stał się kolejnym zadaniem do odhaczenia na liście, nierzadko generującym frustrację, gdy z braku czasu po raz kolejny rezygnujemy z wielkich planów. A gdyby tak podejść do tematu zupełnie inaczej? Zamiast rewolucji – cicha ewolucja. Odpowiedzią na to wyzwanie może być japońska koncepcja nagara undou, czyli sztuka ćwiczenia „przy okazji”.

05 lipca 2026

Lekcje z gabinetu Yaloma. O sile terapii bez tabu

Często siadam przy oknie z kubkiem parującej herbaty i zastanawiam się, jak wiele z naszych codziennych napięć, lęków czy poczucia zagubienia nosimy w sobie zupełnie sami. W świecie, który nieustannie pędzi i wymaga od nas nienagannej fasady, rzadko dajemy sobie przyzwolenie na bezradność. Ostatnio, wracając myślami do poruszającej lektury książek Irvina Yaloma – wybitnego psychiatry i pisarza – uderzyło mnie, jak pięknie i bezkompromisowo odczarowuje on przestrzeń ludzkiej psychiki.

Yalom w swoich książkach nie pisze z pozycji nieomylnego guru. Pokazuje gabinet psychoterapeutyczny jako miejsce najgłębszego, najbardziej autentycznego spotkania dwojga ludzi. I przede wszystkim – pokazuje, jak ogromną, uzdrawiającą moc ma dobrze dobrana psychoterapia.

Spotkanie, które leczy

Czytając Yaloma, uświadamiamy sobie, że terapia to nie „naprawianie zepsutego człowieka”. To raczej bezpieczna przystań, w której ktoś doświadczony i życzliwy trzyma dla nas lustro. Dobry terapeuta pomaga nam rzucić światło na te zakamarki duszy, w które sami boimy się spojrzeć. Pomaga rozplątać mocno zaciśnięte węzły z przeszłości, oswoić lęk przed przemijaniem i – co najważniejsze – na nowo odnaleźć sens w codzienności.

Dobrze dobrany proces terapeutyczny potrafi przynieść ulgę, jakiej nie da żadna, nawet najgłębsza rozmowa z przyjacielem. Daje nam narzędzia, by żyć lżej, wolniej i bardziej świadomie.

Dlaczego wciąż się wahamy?

Mimo że o zdrowiu psychicznym mówi się dziś coraz więcej, w wielu z nas wciąż drzemie cichy, zakorzeniony głęboko głos: „Sama powinnam sobie z tym poradzić”, „Inni mają gorzej”, „Pójście po pomoc to słabość”.

Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Gdybyśmy zmagali się z przewlekłym, ostrym bólem serca, zapaleniem płuc czy inną ciężką chorobą somatyczną, czy odmawialibyśmy wizyty u lekarza z powodu wstydu? Czy uznalibyśmy, że dbanie o chore ciało to powód do dyskomfortu przed światem? Oczywiście, że nie. Pobiegliśmy do specjalisty, szukając ratunku i uśmierzenia bólu.

Czym różni się od tego cierpienie duszy? Niczym. Psychika, tak samo jak serce, płuca czy kręgosłup, ma prawo chorować, być przemęczona i potrzebować wsparcia specjalisty. Sięgnięcie po pomoc psychoterapeuty to nie dowód słabości – to najwyższy akt odwagi, dojrzałości i miłości własnej. To wyraz tego, że nasze życie i nasz wewnętrzny spokój są dla nas ważne.

Yalom napisał kiedyś, że „jesteśmy istotami poszukującymi sensu, które muszą przystosować się do życia w świecie, który tego sensu nie ma”. Czasem, aby ten sens odnaleźć lub stworzyć na nowo, potrzebujemy drugiego człowieka.

Zostawiam Was dziś z tą refleksją. Czy literatura Yaloma też jest Wam bliska? A jeśli nie znacie jego książek, to gorąco polecam ich lekturę.