29 lipca 2026

Gwarancja kunsztu czy odwaga eksperymentu?

Czego właściwie oczekujemy od wybitnej literatury? Czy nagroda ma być stamplem jakości chroniącym klasyczny kunszt i warsztatową doskonałość, czy raczej iskrą, która roznieca nowe formy wyrazu, nawet za cenę narracyjnego ryzyka?

Kiedy siadam w fotelu z parującą filiżanką herbaty i przeglądam najświeższe wiadomości ze świata literatury, myślami często wracam do pytania o sens i funkcję prestiżowych wyróżnień. Ołtarze, na których stawiamy współczesne powieści, bywają kapryśne. Z jednej strony pragniemy harmonii, głębi psychologicznej i doskonałości formalnej – prozy, która otula nas sprawdzonym, dojrzałym rzemiosłem. Z drugiej strony, literatura żyje tylko wtedy, gdy oddycha świeżym powietrzem, gdy burzy zastane schematy i zmusza nas do wyjścia poza strefę komfortu.

Okazją do tych refleksji stała się ogłoszona niedawno długa lista nominacji do Booker Prize 2026. Do tegorocznej edycji zgłoszono aż 163 powieści, z których jury wyselekcjonowało 13 wyróżniających się tytułów. Obok uznanych mistrzów i wcześniejszych laureatów – takich jak Marlon James, Douglas Stuart czy Elizabeth Strout – pojawiły się liczne debiuty i autorskie głosy nominowane po raz pierwszy. Przewodnicząca jury, wybitna historyczka i moja ulubienica, Mary Beard, podkreśliła, że tegoroczny wybór to wyraźne postawienie na literackie ryzyko: surrealizm, dystopię, polityczny absurd i eksperymentowanie z samą tkanką narracyjną.

Doskonałość warsztatu – ocalenie kanonu

Pojęcie „książki najdoskonalszej” odwołuje się do klasycznej definicji piękna, harmonii i dojrzałości. Wybitny warsztat, powściągliwość, perfekcyjnie poprowadzona konstrukcja postaci i piękny, spójny język to wartości, które opierają się próbie czasu. Kiedy czytamy prozę autorek takich jak Elizabeth Strout, odczuwamy głęboki spokój wynikający z obcowania z autentycznym kunsztem. Nie ma tu miejsca na przypadek – każdy przymiotnik stoi na swoim miejscu, a psychologiczna prawda o człowieku odsłania się z niezwykłą delikatnością.

Zwolennicy tego podejścia uciekają się do argumentu, że zadaniem kapituł literackich jest wyznaczanie i ochrona wysokich standardów. Nagroda ma być bezpiecznym drogowskazem dla czytelnika poszukującego głębokiego, dojrzałego doświadczenia estetycznego. Nagradzając teksty wybitne warsztatowo, chronimy literaturę przed banalizacją i uleganiem ulotnym, powierzchownym modom.

Odwaga ryzyka – literatura, która otwiera nowe drzwi

A jednak – czy powielanie doskonałych wzorców wystarczy, by literatura zachowała swoją żywotność? Wybór tegorocznego jury Bookera pod przewodnictwem Mary Beard wskazuje na zupełnie inną potrzebę. Wyróżnienie tekstów pełnych surrealizmu, politycznego absurdu czy form eksperymentalnych to czytelny sygnał: żyjemy w świecie pełnym pęknięć, który wymaga nowych środków wyrazu.

Klasyczna powieść realistyczna nie zawsze potrafi ująć chaos i niepewność współczesności. Aby opowiedzieć o dzisiejszych lękach i poszukiwaniach, pisarze muszą podejmować ryzyko – łamać strukturę fabuły, mieszać gatunki, sięgać po dystopię czy język groteski. Oczywiście eksperyment niesie ze sobą niebezpieczeństwo porażki. Tekst ryzykowny bywa nierówny, czasami trudny lub wręcz prowokacyjny. Ale to właśnie na obrzeżach formalnego bezpieczeństwa rodzą się nowe nurty, które z czasem same stają się nowym kanonem.

Kunszt czy odwaga? Szukając punktu styku

Czy zatem nagrody literackie powinny być chłodnym arbitrem perfekcji, czy odważnym mecenasem eksperymentu? Wydaje się, że najpiękniejszym zadaniem prestiżowych wyróżnień nie jest kategoryczne wybieranie jednej z tych dróg, lecz szukanie punktu ich styku.

Największe arcydzieła w historii literatury to przecież te dzieła, w których ogromne ryzyko formalne zostało podparte wybitnym rzemiosłem. Kiedy James Joyce pisał Ulissesa, podjął absolutne ryzyko – ale zrobił to z genialną świadomością języka. Gwarancją udanego eksperymentu jest bowiem właśnie warsztat: aby świadomie łamać reguły, trzeba je najpierw doskonale opanować.

Kibicując nominowanym do Bookera 2026 i czekając na ogłoszenie krótkiej listy (już 22 września!), mam cichą nadzieję, że ostateczny zwycięzca, którego poznamy 9 listopada, przypomni nam o jednym: najlepsza literatura to ta, która potrafi nas zachwycić swoją formą, a jednocześnie odważnie wytrąca nas z codziennego samozadowolenia.

A co Wy myślicie? Po które książki sięgacie chętniej z półki – te bezpiecznie doskonałe i kunsztowne, czy te pełne eksperymentów i niepewności?

Jeśli bliskie Ci jest humanistyczne spojrzenie na współczesność, zapraszam na moją autorską stronę Humanistka.pl oraz do subskrypcji newslettera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzielcie się swoimi przemyśleniami, uwagami, propozycjami. Proszę jednak, abyście poruszali się w granicach dobrego smaku i kultury osobistej, za co z góry dziękuję :)