Często siadam przy oknie z kubkiem parującej herbaty i zastanawiam się, jak wiele z naszych codziennych napięć, lęków czy poczucia zagubienia nosimy w sobie zupełnie sami. W świecie, który nieustannie pędzi i wymaga od nas nienagannej fasady, rzadko dajemy sobie przyzwolenie na bezradność. Ostatnio, wracając myślami do poruszającej lektury książek Irvina Yaloma – wybitnego psychiatry i pisarza – uderzyło mnie, jak pięknie i bezkompromisowo odczarowuje on przestrzeń ludzkiej psychiki.
Yalom w swoich książkach nie pisze z pozycji nieomylnego guru. Pokazuje gabinet psychoterapeutyczny jako miejsce najgłębszego, najbardziej autentycznego spotkania dwojga ludzi. I przede wszystkim – pokazuje, jak ogromną, uzdrawiającą moc ma dobrze dobrana psychoterapia.
Spotkanie, które leczy
Czytając Yaloma, uświadamiamy sobie, że terapia to nie „naprawianie zepsutego człowieka”. To raczej bezpieczna przystań, w której ktoś doświadczony i życzliwy trzyma dla nas lustro. Dobry terapeuta pomaga nam rzucić światło na te zakamarki duszy, w które sami boimy się spojrzeć. Pomaga rozplątać mocno zaciśnięte węzły z przeszłości, oswoić lęk przed przemijaniem i – co najważniejsze – na nowo odnaleźć sens w codzienności.
Dobrze dobrany proces terapeutyczny potrafi przynieść ulgę, jakiej nie da żadna, nawet najgłębsza rozmowa z przyjacielem. Daje nam narzędzia, by żyć lżej, wolniej i bardziej świadomie.
Dlaczego wciąż się wahamy?
Mimo że o zdrowiu psychicznym mówi się dziś coraz więcej, w wielu z nas wciąż drzemie cichy, zakorzeniony głęboko głos: „Sama powinnam sobie z tym poradzić”, „Inni mają gorzej”, „Pójście po pomoc to słabość”.
Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Gdybyśmy zmagali się z przewlekłym, ostrym bólem serca, zapaleniem płuc czy inną ciężką chorobą somatyczną, czy odmawialibyśmy wizyty u lekarza z powodu wstydu? Czy uznalibyśmy, że dbanie o chore ciało to powód do dyskomfortu przed światem? Oczywiście, że nie. Pobiegliśmy do specjalisty, szukając ratunku i uśmierzenia bólu.
Czym różni się od tego cierpienie duszy? Niczym. Psychika, tak samo jak serce, płuca czy kręgosłup, ma prawo chorować, być przemęczona i potrzebować wsparcia specjalisty. Sięgnięcie po pomoc psychoterapeuty to nie dowód słabości – to najwyższy akt odwagi, dojrzałości i miłości własnej. To wyraz tego, że nasze życie i nasz wewnętrzny spokój są dla nas ważne.
Yalom napisał kiedyś, że „jesteśmy istotami poszukującymi sensu, które muszą przystosować się do życia w świecie, który tego sensu nie ma”. Czasem, aby ten sens odnaleźć lub stworzyć na nowo, potrzebujemy drugiego człowieka.
Zostawiam Was dziś z tą refleksją. Czy literatura Yaloma też jest Wam bliska? A jeśli nie znacie jego książek, to gorąco polecam ich lekturę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzielcie się swoimi przemyśleniami, uwagami, propozycjami. Proszę jednak, abyście poruszali się w granicach dobrego smaku i kultury osobistej, za co z góry dziękuję :)