Są takie nagrania w historii muzyki, które zmieniają wszystko. Kiedy w 1955 roku młody, zaledwie 22-letni kanadyjski pianista Glenn Gould wszedł do studia, by zarejestrować Wariacje Goldbergowskie J.S. Bacha, nikt nie przypuszczał, że to kameralne, napisane z myślą o klawesynie dzieło stanie się bestsellerem, a sam artysta – ikoną popkultury.
Gould powrócił do tego utworu pod koniec swojego życia, w 1981 roku, zamykając klamrą swoją genialną i pełną ekstrawagancji karierę. Dziś, po dekadach od tamtych premier, warto zadać sobie pytanie: czy interpretacje Goulda to wciąż nienaruszalny „wzór metra” z Sèvres? A może magnetyzm jego osobowości nieco przesłania nam dokonania innych mistrzów?
„Wzór metra” czy rewolucyjny przewrót?
Mówienie o nagraniu z 1955 roku jako o „wzorze metra” jest o tyle przewrotne, że Gould… zdemolował ówczesne standardy wykonywania Bacha. Zamiast romantycznego, pełnego patosu podejścia, zaproponował coś rześkiego, matematycznie precyzyjnego, a jednocześnie granego w zawrotnych, wręcz rockandrollowych tempach. Jego Bach był nowoczesny, surowy i pulsujący energią.
Z kolei nagranie z 1981 roku to zupełnie inna opowieść – wolniejsza, pełna zadumy, głęboko intelektualna. Te dwa wykonania pokazują, że dla samego Goulda stały wzorzec nie istniał. On ten utwór nieustannie dekonstruował.
Czy ktoś prześcignął mistrza? Inne spojrzenia na Goldbergi
Muzyka to na szczęście nie sport – tu nie da się zmierzyć sukcesu stoperem. Wielu wybitnych pianistów i klawesynistów udowodniło, że z arcydzieła Bacha można wydobyć zupełnie inne, równie zachwycające barwy:
András Schiff – tam, gdzie u Goulda dominuje perkusyjna precyzja i chłód, Schiff wnosi śpiewność, niesamowitą lekkość i taneczny, barokowy wdzięk. Jego Bach jest cieplejszy, bardziej ludzki.
Murray Perahia – proponuje interpretację niezwykle elegancką, zbalansowaną i głęboką emocjonalnie, bez cienia ekscentryczności.
Zhu Xiao-Mei – chińska pianistka – odnalazła w Wariacjach niemal buddyjski spokój, harmonię i głęboką duchowość, która ucieka od technicznego popisu na rzecz czystej kontemplacji.
Kimiko Ishizaka – jej wykonanie zachwyca absolutną transparentnością i wiernością tekstowi nutowemu, pokazując piękno czystej formy.
Nie zapominajmy też o wykonaniach klawesynowych (jak te w wykonaniu Trevora Pinnocka czy Pierre'a Hantaï), które przywracają dziełu jego oryginalny, historyczny blask.
Pułapka osobowości. Słuchamy Bacha czy Goulda?
Nie da się ukryć, że ocena dokonań Goulda jest nierozerwalnie związana z jego legendą. Niskie krzesełko z odciętymi nogami, z którego nie chciał zrezygnować, słynne nucenie i podśpiewywanie pod nos podczas gry (słyszalne na nagraniach!), obsesyjne unikanie przeziębień i całkowite wycofanie się z koncertów na rzecz studia nagraniowego – to wszystko stworzyło mit „szalonego geniusza”.
Osobowość Goulda ma gigantyczny wpływ na to, jak go odbieramy. Słuchając jego Wariacji, nie obcujemy z samym Bachem. Obcujemy z Bachem w głębokim, intymnym dialogu z Gouldem. Ta interpretacja jest tak zaborcza, że momentami całkowicie dominuje nad kompozycją. Dla jednych to szczyt artyzmu, dla innych – bariera, która nie pozwala w pełni cieszyć się architekturą barokowego dzieła.
Werdykt z perspektywy czasu
Czy ktoś prześcignął Glenna Goulda? W kategorii technicznej precyzji i świeżości spojrzenia – być może tak. W historii fonografii pojawiło się wiele wykonań doskonalszych brzmieniowo, bardziej wiernych epoce czy po prostu przyjemniejszych w odbiorze.
A jednak nagrania Kanadyjczyka mają w sobie coś z magii, obok której nie da się przejść obojętnie. Gould nie stworzył „wzoru metra” w sensie jedynej słusznej miary. Stworzył raczej punkt odniesienia – absolutną świętość, z którą każdy kolejny artysta mierzący się z Wariacjami Goldbergowskimi musi, chcąc nie chcąc, wejść w dyskusję.
A dla nas, słuchaczy, to najpiękniejszy prezent. Możemy bowiem wybierać między matematycznym chłodem geniusza a ciepłem jego następców, niezmiennie zachwycając się tym, jak nieskończony potencjał kryje w sobie muzyka Johanna Sebastiana Bacha.
A jakie jest Wasze zdanie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzielcie się swoimi przemyśleniami, uwagami, propozycjami. Proszę jednak, abyście poruszali się w granicach dobrego smaku i kultury osobistej, za co z góry dziękuję :)