Rzadko się zdarza, aby serialowa adaptacja kryminału nie tylko dorównała literackiemu pierwowzorowi, ale w pewnych aspektach go wyprzedziła. A jak to wygląda w przypadku słynnej detektyw z Northumberland?
Dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami o różnicach między serią książek Ann Cleeves a uwielbianym serialem „Vera”.
Vera na papierze i na ekranie
Jeśli znacie Verę Stanhope tylko z ekranu, wersja książkowa może Was nieco zaskoczyć. Moim zdaniem literacki pierwowzór głównej bohaterki jest... odrobinę mniej trójwymiarowy. W powieściach Ann Cleeves Vera bywa bardziej surowa, prostolinijna, a jej wewnętrzny świat nie jest aż tak głęboki, jak moglibyśmy się spodziewać.
Dopiero Brenda Blethyn w serialowej adaptacji tchnęła w tę postać prawdziwą magię. To na ekranie Vera zyskała tę niezwykłą, magnetyczną głębię – unikalne połączenie szorstkości, genialnego umysłu, ukrytego ciepła i ujmujących słabości. Serialowa Vera potrafi zachwycić, wzruszyć i zirytować jednocześnie, stając się postacią z krwi i kości, której po prostu nie da się zapomnieć.
Nadchodzi pożegnanie...
Dla wszystkich fanów twórczości Ann Cleeves mam smutną wiadomość. Autorka zapowiedziała kolejną, ale niestety ostatnią książkę zamykającą całą serię.
Muszę Wam się przyznać, że nie mogę się jej doczekać! Z jednej strony wyczekuję momentu, w którym poznam ostateczne losy i domknięcie historii Very, z drugiej – już teraz czuję lekki smutek, że to będzie nasze pożegnanie z tą wyjątkową bohaterką. Filmowa seria zakończyła się już jakiś czas temu. Czy książkowa Vera też (uwaga spoiler) przejdzie na emeryturę?
A jakie są Wasze wrażenia?
Jestem ciekawa Waszego zdania!
Jak Wam się podobały książki Ann Cleeves?
Wolicie literacki oryginał, czy jednak to serial filmowy skradł Wasze serca?
Dajcie znać w komentarzach, chętnie poznam Wasze opinie o fenomenie pani detektyw w charakterystycznym kapeluszu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzielcie się swoimi przemyśleniami, uwagami, propozycjami. Proszę jednak, abyście poruszali się w granicach dobrego smaku i kultury osobistej, za co z góry dziękuję :)