19 maja 2026

Kto naprawdę napisał „Annę Kareninę”?

Usiądźcie wygodnie z kubkiem ulubionej kawy lub herbaty. Dziś chciałabym zabrać Was w podróż do XIX-wiecznej Rosji, do posiadłości Jasna Polana. To tam powstawało jedno z największych dzieł literatury światowej – Anna Karenina Lwa Tołstoja. Książka, którą większość z nas kojarzy z tragicznym wątkiem miłosnym i słynnym zdaniem o szczęśliwych i nieszczęśliwych rodzinach, kryje w sobie tajemnicę, o której rzadko mówi się w szkołach.

Kiedy czytamy tę powieść, uderza nas coś niezwykłego: niesamowita, wręcz intymna precyzja, z jaką Tołstoj oddał kobiecą psychikę. Emocje Anny, upokorzenie Dolly, dylematy Kitty – wszystko to wydaje się opisane nie przez XIX-wiecznego hrabiego i patriarchę, ale przez kogoś, kto doskonale zna kobiecy świat od podszewki.

Czy to tylko genialna intuicja pisarza? A może u jego boku stała cicha współautorka?

Cień przy biurku: Zofia Tołstoj (z domu Bierg)

Zofia Tołstoj przeszła do historii głównie jako oddana żona, która przepisywała rękopisy męża. I to jak! Monumentalną Wojnę i pokój przepisała od początku do końca siedem razy – ręcznie, przy świecach, często używając lupy, by rozszyfrować bazgroły Lwa.

Jednak współczesne badania literaturoznawcze i analizy biograficzne (m.in. oparte na wydanych pod koniec XX wieku dziennikach Zofii oraz jej wspomnieniach Moje życie) rzucają zupełnie nowe światło na jej rolę. Zofia nie była jedynie „żywą kserokopiarką”. Była pierwszą recenzentką, redaktorką i – jak twierdzą niektórzy badacze – nieoficjalną współautorką.

To właśnie w dzienniku Zofii z lutego 1870 roku znajduje się pierwszy ślad narodzin powieści. Zapisała wtedy: „Powiedział mi, że ma pomysł na napisanie o zamężnej kobiecie z wyższych sfer, która się zatraciła. Powiedział, że jego celem jest uczynienie tej kobiety godną współczucia, a nie winną”.

Zofia wnosiła do tekstów męża autentyzm kobiecego doświadczenia. Tołstoj garściami czerpał z jej przeżyć, emocji i intymnych zapisków. Mało tego, przeniósł do powieści ich własne życie: wątek oświadczyn Lewina, w którym Lewin każe narzeczonej czytać swoje młodzieńcze dzienniki pełne miłosnych podbojów, wydarzył się naprawdę między Lwem a Zofią na tydzień przed ich ślubem.

Figura autora-hermafrodyty: Prawda czy mit?

W krytyce literackiej od lat funkcjonuje fascynujące pojęcie „autora-hermafrodyty” (lub autora androginicznego), które spopularyzowała m.in. Virginia Woolf. Oznacza ono twórcę, którego umysł potrafi przekroczyć ograniczenia własnej płci, łącząc pierwiastek męski i żeński, by osiągnąć pełnię artystycznego wyrazu. Lew Tołstoj jest obok Gustave'a Flauberta (autora Pani Bovary) najczęściej przywoływanym przykładem takiego zjawiska.

Czy badania potwierdzają tę figurę w przypadku Tołstoja? I tak, i nie. Z punktu widzenia czystej psychologii twórczości Tołstoj posiadał genialną zdolność radykalnej empatii. Potrafił wręcz fizycznie „wczuć się” w rodzącą kobietę, porzuconą kochankę czy zazdrosną żonę.

Jednak współczesna krytyka feministyczna i badania nad tekstem (tzw. krytyka genetyczna, badająca proces powstawania dzieła) odzierają ten mit z romantycznej otoczki. Ta niesamowita „kobieca perspektywa” Tołstoja nie wzięła się z mistycznego, wewnętrznego obojnactwa jego duszy, ale z bardzo realnej, codziennej... eksploatacji życia emocjonalnego Zofii.

Tołstoj czytał pamiętniki żony, obserwował jej macierzyństwo (Zofia była w ciąży 16 razy!), jej stany depresyjne, lęki i samotność w małżeństwie. Geniusz Tołstoja polegał na tym, że potrafił to genialnie przetworzyć literacko, ale „tworzywo” dostarczała kobieta.

Sprawiedliwość po latach

Dziś badacze literatury coraz głośniej mówią o tym, że bez Zofii Anna Karenina nie byłaby tak wielowymiarowym arcydziełem. Choć formalnie na okładce widnieje tylko jedno nazwisko, to kobiecy głos, który tak mocno rezonuje na kartach powieści, ma konkretną autorkę.

Zofia Tołstoj przez lata pisała własne opowiadania i nowele (będące m.in. polemiką z trudnymi poglądami męża na małżeństwo), jednak władze carskie, a potem radzieckie, długo nie pozwalały na ich publikację, by nie niszczyć pomnikowego wizerunku Lwa. Dopiero XXI wiek przynosi jej należne miejsce w historii literatury.

A jak Wy odbieracie Annę Kareninę podczas lektury? Czytacie ją jako opowieść napisaną przez mężczyznę, czy jednak czujecie w niej tę głęboką, kobiecą solidarność?

Napiszcie w komentarzach, chętnie poznam Wasze zdanie przy kolejnej filiżance!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzielcie się swoimi przemyśleniami, uwagami, propozycjami. Proszę jednak, abyście poruszali się w granicach dobrego smaku i kultury osobistej, za co z góry dziękuję :)