30 września 2026

Odcisk palca sprzed 15 tysięcy lat. Kiedy przeszłość przestaje być abstrakcją

Historia lubi wielkie liczby, monumentalne daty i narracje o upadku imperiów. Uczymy się o dynastiach, wojnach, traktatach i potężnych budowlach, które miały oszukać czas. Im większa skala historii, tym bardziej staje się ona abstrakcyjna. Tysiące lat i miliony ludzi zlewają się w bezimienną masę, w statystyczne wykresy i rzędy liczb w podręcznikach.

Czasami jednak wystarczy jeden drobny detal – gliniany paciorek, wyszczerbione naczynie czy fragment prehistorycznej ozdoby – aby cała ta gigantyczna machina przeszłości nagle się zatrzymała. Wtedy zamiast bezdusznych epok dostrzegamy intymne spotkanie twarzą w twarz z drugim człowiekiem, którego oddech dzieli od naszego niezmierzona, a zarazem krucha przepaść czasu.

Grafika wykonana przez AI

29 września 2026

Film bez kamery. Co dzieje się z obrazem, kiedy niczego już nie musi przedstawiać?

Przez ponad sto dwadzieścia lat film nosił w sobie fundamentalne znamię prawdy. Nawet najbardziej fantasmagoryczne dzieło science fiction czy senne, surrealistyczne wizje opierały się na niezłomnym fundamencie: obiektyw kamery musiał zarejestrować światło odbite od fizycznego obiektu. Światło to uderzało w kliszę lub matrycę, utrwalając ślad czegoś, co kiedyś naprawdę istniało przed obiektywem. Kino było sztuką odcisku, cieniem rzucanym przez rzeczywistość.

Dziś ten wiekowy, ontologiczny porządek chwieje się w posadach. Chińskie studia generatywnego wideo nie pytają już o to, czy algorytm potrafi wygenerować efektowny klip, ale udowadniają, że sztuczna inteligencja może stworzyć cały, samowystarczalny przemysł obrazów. W tym nowym pejzażu rodzi się pytanie znacznie głębsze niż techniczna ciekawostka: co zostaje z kina, kiedy obraz nie musi być już sfilmowany?

Grafika utworzona przez AI

19 września 2026

Cena zachwytu. Czy da się zapłacić człowiekowi, żeby pokochał czytanie?

Usiądź dziś ze mną przy filiżance czegoś ciepłego i pomyśl o ostatnim momencie, w którym książka pochłonęła Cię bez reszty. O tej chwili, gdy świat zewnętrzny cichnie, herbata powoli stygnie, a Ty nie istniejesz dla nikogo poza bohaterami przewracanych stron. W tym doświadczeniu jest coś intymnego i bezinteresownego. Czytamy, bo chcemy zrozumieć drugiego człowieka, bo pragniemy zatrzymać się w biegu, bo szukamy piękna.

​A co, gdyby ktoś zaoferował Ci za tę godzinę… drobną opłatę?

03 września 2026

Tkactwo północnych wiatrów. Olga Tokarczuk z nagrodą Halldóra Laxnessa

Są takie wiadomości ze świata literatury, które sprawiają, że poranna kawa smakuje jakoś głębiej, a myśli same wędrują ku miejscom odległym, surowym i pełnym opowieści. Tą najświeższą, która szczególnie mnie ucieszyła, jest wieść prosto z chłodnej i wietrznej Północy: Olga Tokarczuk została tegoroczną laureatką Międzynarodowej Nagrody Literackiej Halldóra Laxnessa (Halldór Laxness International Literary Prize 2026).

To wyróżnienie niezwykłe, bo nie chodzi w nim wyłącznie o laury czy prestiż, ale o samą istotę literatury – nagroda przyznawana jest co dwa lata za „odnowę sztuki opowiadania”. Czy w dzisiejszym, pofragmentowanym świecie można wyobrazić sobie piękniejsze uzasadnienie?

Olga Tokarczuk, laureatka Nagrody Laxnessa
Olga Tokarczuk, laureatka Nagrody Laxnessa. Źródło: NurPhoto/NurPhoto via Getty Images